WyprawkoweLove – pierwsze miesiące z dzieckiem

Witajcie!

Pampuszek jest z nami już dwa miesiące 😊 w temacie macierzyństwa jestem świeża jak Świeżaki z Biedronki, ale co nieco zdążyłam już zaobserwować. Ogólnie bycie mamą jest piękne, zwłaszcza jak nasze dziecię słodko śpi 😉 Zdarzają się też jednak dni, kiedy człowiek ma ochotę kupić wehikuł czasu i cofnąć się o jakiś rok, kiedy to największym problemem było podjęcie decyzji co dzisiaj zamówimy na kolację (oczywiście leżąc na kanapie 😉). Ale poza tym jest ekstra, a zimna kawa czy herbata są do wypicia. Mówię Wam, ja takie piję od dwóch miesięcy i żyję 😉

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać wyprawkowych ulubieńców z dwóch pierwszych miesięcy. W wyprawce postawiłam na klasyczne wzory i kolory (nie przepadam za motywami kolorowych zwierzątek, misiaczków, owieczek itp) – mamy dużo pastelowych elementów (mięta i niebieski) oraz moje ukochane szarości, a z motywów królują gwiazdki 😊 Zaczynamy!

Read More »

Jestem mamą!

Na początku przyznam się do czegoś, co wiele kobiet może uznać za szokujące – otóż nigdy za bardzo nie lubiłam dzieci. Wydawało mi się, że są głośne, irytujące, a dorośli, którzy je posiadają sami stają się jacyś tacy infantylni i zapominają, że na świecie są jeszcze ludzie bezdzietni. Może moje podejście wynikało z faktu, że nigdy za bardzo kontaktu z dziećmi nie miałam ( jestem jedynaczką, a i znajomi za bardzo nie mieli młodszego rodzeństwa), a może z tego, że jak już zdarzyło mi się zetknąć z jakimś bobasem to wystarczyło, że na mnie spojrzał i od razu darł się jakby go ktoś mordował? 😉 Nie wiem i pewnie już nigdy się nie dowiem.

Moje podejście do dzieci zmieniło się, gdy troszkę ponad dwa lata temu na świecie pojawiła się córa naszych dobrych znajomych. Nasze pierwsze spotkanie było dla mnie bardzo emocjonalne – mała była kruszynką, którą bałam się nawet wziąć na ręce, więc położyłam ją na poduszce i przysięgam, że mogłabym się na nią patrzeć godzinami (niestety zabrali mi ją żeby nakarmić) 😉. I tak, w miarę jak rosła, a my się regularnie widywaliśmy, widziałam jak takie dziecko się rozwija, jak nowy, mały człowiek stawia swoje pierwsze kroki na tym świecie i zrozumiałam, ze to jest piękne! I nagle okazało się, że brudna buźka dziecka może być urocza, że obśliniona ręka przy ząbkowaniu to żaden problem, a chipsy smakują najlepiej jak mała istota Cię nimi poczęstuje (oczywiście najpierw sama je obliże – przecież test jakości muszą przejść) 😉. I tak, przy kolejnej wizycie u znajomych, w piękny grudniowy wieczór spojrzałam na mojego dużego człowieka, z którym zdecydowałam się spędzić całe moje życie i pomyślałam sobie ” chcę mieć z tym gościem dziecko”. Od tej chwili minął ponad rok i co? I jestem mamą 😀 Leoś dołączył do naszej ekipy 1 lutego i od tej chwili życie stało się zupełnie inne – piękne, momentami trudne i zdecydowanie nieprzewidywalne 🙂

Tak więc kochane, nie martwcie się, jeśli na widok dzieci nie rozpływacie się z zachwytu – to jeszcze przed Wami 😉

DSC_4239 kopia

“Z dnia na dzień wszystko jest inaczej, kiedy jesteś tu…”

Kobieta zmienną jest…

To, że kobieta zmienną jest wiedzą wszyscy 🙂 U mnie ta cecha wzniosła się chyba na jakiś dodatkowy level – dla wtajemniczonych. Dotyczy to przede wszystkim sfery wyglądu.

Zawsze byłam posiadaczką włosów kręconych – loki robiły się bez najmniejszych problemów, a przy wyjazdach nad morze fryzura wyglądała jak z okładek magazynów. Czego chciałam ja? Oczywiście prostych jak drut włosów. Po wielu latach farbowania, rozjaśniania i regularnego modelowania moje włosy postanowiły się zbuntować i kręcić się już nie chcą. Czego chcę ja? Włosów kręconych 😉

Jesienią zeszłego roku miałam włosy sięgające w najdłuższym miejscu do łopatek. Czego chciałam ja? Włosów krótkich, hmmm może long boba? Long bob został zbojkotowany przez mojego Męża, ale włosy i tak obcięłam. I było mi z tym bardzo dobrze. Aż tu jakiś miesiąc temu urodziła się we mnie myśl, ze chcę mieć włosy bardzo długie! No oczywiście, przecież to zawsze było moje marzenie! 😉 Niestety, natura obdarzyła mnie włosami cienkimi i rosnącymi w tempie żółwim, wiec wymyśliłam inne rozwiązanie – przedłużę sobie włosy! Tak, to wspaniały pomysł! Ba, zdążyłam już je nawet zamówić 😉 Jak na szpilkach czekałam na kuriera z przesyłką – niestety, gdy rozpakowałam paczkę, stwierdziłam, że nie ma mowy żebym taki “dodatek” nosiła 24 godziny na dobę przez kilka miesięcy… włosy były piękne, gładkie i błyszczące, ale perspektywa ich założenia mnie odrzucała… spakowałam przesyłkę i odesłałam, ku ogromnej uldze Męża 😉 .

Ok, czyli pomysł z przedłużaniem nie wypalił. Co wiec robić? Moje włosy nie są w najlepszej kondycji, przyznaję się szczerze przed sobą i przed Wami, że nigdy za specjalnie o nie nie dbałam… może czas to zmienić? Może jak ja o nie zadbam to mi się odwdzięczą i będą piękne? Z tą myślą zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu inspiracji. Znalazłam ją na blogu dziewczyny, która ma chyba najpiękniejsze włosy w całej blogosferze: Kosmetyczna Hedonistka. Przygotowała cały plan dla takich początkujących włosodbaczek jak ja – postanowiłam go wypróbować. Zobaczymy jakie będą tego efekty 😊

Cały plan możecie przeczytać tutaj: http://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2016/08/jak-dbac-o-wosy-i-nie-zwariowac-prosty.html

W skrócie plan przedstawia się następująco:

  1. Olejowanie włosów przed każdym myciem.
  2. Mycie włosów delikatnym szamponem, np. dla dzieci co drugi dzień
  3. Peeling skóry głowy raz na dwa tygodnie
  4. Stosowanie odpowiedniej odżywki po każdym myciu
  5. Codzienna wcierka na szybszy wzrost włosów
  6. Dobre silikonowe serum
  7. Łagodna stylizacja
  8. Dieta lub suplementacja

Zaopatrzona w listę produktów wybrałam się wczoraj do Rossmanna. Nie udało mi się kupić wszystkiego – czeka mnie jeszcze zakup wcierki i serum silikonowego, ale już jakiś krok na drodze ku pięknym włosom poczyniłam 😉 Wczoraj odbyło się pierwsze olejowanie – wybrałam olej marki Alterra – migdały i papaja. Zawiera mieszankę kilku olejków (sojowy, rycynowy, jojoba, oliwa z oliwek, awokado, sezamowy, migdałowy, z pestek winogron i z nasion pszenicy), mam nadzieję, że będzie dobrze służył moim włosom 🙂

Trzymajcie kciuki! 🙂

Jaki zwierzak w Tobie drzemie?

Nie, nie chodzi tu o psychologiczny test osobowości, ani o chiński horoskop. Nie ma to też nic wspólnego z Waszymi upodobaniami do czworonożnych przyjaciół ;).
W psychologii pojawił się niedawno podział osobowości na 4 typy zwierząt: delfiny, lwy, niedźwiedzie i wilki. Podziału dokonał dr Michael Breus, zwany Lekarzem Snu. W jego opinii, pomimo faktu, że każdy z nas ma swój indywidualny zegar biologiczny,  można wyróżnić cztery chronotypy ludzi i dopasować tryb snu oraz plan dnia do ich potrzeb. W swojej książce „The Power of When” dr Breus opisuje powyższe typy osobowości i przedstawia optymalny harmonogram dnia dla każdego chronotypu. Polska premiera książki zaplanowana jest na 15 lutego. Wcześniej zapraszam Was na krótkie zestawienie wskazówek dla każdego “zwierzaka” 🙂Read More »

Mój dom, mój kot, moje zasady.

img_0081

Przez większą część mojego życia byłam pewna, że jestem „psiarą” i na koty nawet nie chciałam spojrzeć. Wydawały mi się dziwne, nietowarzyskie, a nawet wredne. Sprawa się skomplikowała, gdy On postanowił do naszego życia wprowadzić koci element. Tak oto pojawił się u nas Pan Kot :). Pan Kot ma w rzeczywistości na imię Joey (oczywiście na cześć postaci z naszego ulubionego serialu „Przyjaciele”). Muszę przyznać, że szybko skradł moje serce, duszę oraz głowę i sprawił, że zostałam dumną Kocią Mamą 😉

Dzisiaj przedstawiam Wam porcję humorystycznych zasad przeznaczonych dla osób odwiedzających domy kociarzy 😉

Mój dom, mój kot, moje zasady.

  1. To jest dom kota, nie Twój, więc okaż trochę szacunku. Jeśli zostałeś zaproszony, to znasz mnie na tyle, żeby wiedzieć, że jestem fanką kotów.
  2. Jeśli chcesz usiąść, znajdź wolne miejsce. Nie oczekuj, że kot się przesunie, żebyś Ty mógł przysiąść.
  3. Jeśli nie chcesz być pokryty sierścią NIE SIADAJ, przynieś ze sobą rolkę do ubrań lub rozbierz się do naga na klatce schodowej (chociaż wolałabym, żebyś tego nie robił).
  4. Nie proś mnie żebym wyrzuciła kota z pokoju. Czy powiedziałbyś komuś, żeby wyprosił członka rodziny gdy przychodzisz?
  5. Jeśli masz alergię na kota, to nie jest to mój problem – połknij tabletkę i przestań marudzić. Lub nie przychodź wcale.
  6. Nie przeganiaj kota jeśli on przyjdzie się z Tobą przywitać. Jeśli będziesz dla niego niemiły, ja będę musiała przegonić Ciebie.
  7. Jeśli kot zdecyduje się na Tobie usiąść, czuj się zaszczycony. Jeśli zdenerwujesz kota to rozpętam piekło! Zostałeś ostrzeżony.
  8. Nie ma potrzeby, żebyś dzielił się ze mną swoją opinią na temat chodzenia kota po stole, drapania mebli itp. Patrz zasada nr 1.
  9. Mówienie „to tylko kot” jest dla mnie obraźliwe – kot jest częścią mojej rodziny. Szanuję i kocham moją rodzinę, łącznie z osobnikami chodzącymi na czterech łapach.
  10. Na koniec zapamiętaj jedno – jeśli mam wybierać między Tobą a kotem, to wybiorę kota.

 

Zasady pochodzą z plakatu znalezionego w Sieci.

Można go zakupić tutaj: etsy.com/…/my-house-my-cat-my-rules-digital-print